20.11.2015

Pieniądze szczęścia nie dają?

 grafika shopping, gossip girl, and quote
Na ostatnich zajęciach niemal pokłóciłam się z moim wykładowcą na temat pieniędzy i tego, czy dają szczęście. On przyjął stanowisko, że pieniądze nie mają nic wspólnego ze spełnieniem oraz, że osoby najbogatsze są zwykle w głębokiej depresji. Częściowo muszę się z tym zgodzić. Tym bardziej, że im więcej mamy, tym więcej sępów się dookoła nas kręci i coraz trudniej odróżnić prawdziwych przyjaciół od adoratorów naszego portfela. Nie wspominając już o tym, że duży majątek często wiąże się z odpowiedzialną pracą, a zatem i z niewyobrażalną presją. 
Ale spróbuj rzucić w twarz bezdomnemu, wygłodzonemu i przemarzniętemu mężczyźnie, którzy błaga o każdego grosza, że pieniądze szczęścia nie dają. Albo rodzinom, które z trudem wiążą koniec z końcem. Rodzicom, którzy widzą, że ich dzieci nigdy nie dostaną takich zabawek czy ubrań, jakie mają ich rówieśnicy. Bystrym i ambitnym nastolatkom, którzy przez sytuację materialną nie mogą pójść na studia i zadbać o siebie, bo muszą iść do pracy. Rozwiedzionym parom, które się rozstały przez sprawy finansowe.
Nie twierdzę, że pieniądze są warunkiem, by osiągnąć szczęście oraz jedynym powodem problemów międzyludzkich. Są osoby biedne, ale i szczęśliwe, bo moją kogoś kogo kochają. Są osoby, które same wybierają życie biedaka, bo tak im po prostu lżej i lepiej. Ale nie da się zaprzeczyć, że brak minimalnej sumy na koncie utrudnia nam osiągnięcie zadowolenia i beztroskiego życia. Mogę na to znaleźć mnóstwo przykładów i jeden z nich tu przytoczę;
“We worked so much that Stacy and I barely saw each other. We were doing better financially, but the bills had really piled up. You can’t grow in this city [New York]. I was raised in Puerto Rico. When you work in Puerto Rico-- you buy some land and you build a house. You can see the growth. But nothing grows in this city. You work, and you work, and you work, but you live in a box and nothing changes. It all adds up to nothing. We were surviving, but we always seemed to be on the edge. I could handle it because I’m laid back. I can live my life without thinking about tomorrow. And the kids were fine because they’re kids. But Stacy wasn’t fine. She saw all the homeless families on the street, and the families in the shelters, and she was convinced that was going to be us. She was always so worried. She was stressed all the time about the rent and the food and the bills. She was driving me crazy with the nagging. We kept getting in stupid fights. I kept telling her: ‘Stacy, you’ve got to stop worrying about all this bullshit!’ We did have our little moments where we’d go to the beach or the park and forget about things, and we’d have a moment of peace. But those moments never lasted. Every morning Stacy would wake up and smoke a cigarette, and you could just see the unhappiness in her face."                                                           Cytat pochodzi ze strony Humans of New York.
Nie można być szczęśliwym, gdy każdy dzień spędza się na zamartwianiu tym, co przyniesie jutro.
Mówi o tym sama piramida Masłowa; najpierw są potrzeby fizjologiczne i bezpieczeństwa, dopiero potem przychodzi samorealizacja (i według mnie samozadowolenie w połączeniu ze szczęściem). Jedzenie nie jest za darmo. Zamek w drzwiach również. Toaleta publiczna często też nie. A jakie uczucie błogostanu zdarza nam się osiągnąć, gdy w pilnej potrzebie się w końcu do niej dostaniemy, po wrzuceniu 2 zł do automatu w drzwiach!
Gdy myślę o najszczęśliwszych chwilach w moim życiu, przychodzą mi do głowy dwie: kiedy latem jechałam z tatą samochodem przez wieś, z głośników dudniła głupia, ale cholernie pozytywna piosenka, a my kiwaliśmy się na boki i podśpiewywaliśmy wesoło. Poczułam, że mogłabym w tamtej chwili umrzeć.
Druga to moment, gdy siedziałam w samolocie do Stanów, spojrzałam na mapkę na ekranie i dotarło do mnie, że moje największe marzenie (trafienie do Nowego Jorku) właśnie się spełnia. Przysięgam, że się wtedy popłakałam.
No dobra, było jeszcze kilka, ale odczuwałam wtedy euforię pod wpływem alkoholu, więc nie jestem pewna, czy mogę je zaliczyć. Tak czy inaczej, żadna z tych rzeczy by się nie wydarzyła, gdyby nie poczucie spokoju i bezpieczeństwa, a zatem dzięki pieniądzom pochodzącym z ciężkiej pracy moich rodziców. 
Uważam, że większość z nas w dzisiejszych czasach bardziej się stara by coś mieć, niż być. Jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym. Bez pieniędzy w tych czasach i warunkach nie możemy funkcjonować. Dochodzę więc do wniosku, że pieniądze szczęścia rzeczywiście nie dają. Ale mogą go w okrutny sposób pozbawić, gdy ich zupełnie zabraknie. No chyba, że żyjemy w wiosce na końcu świata, gdzie nie są nam potrzebne.
A szczęście według mnie to moment, w którym otaczają Cię kochający ludzie, masz stabilną sytuację życiową i kiedy uświadamiasz sobie, że tak naprawdę nic Ci więcej nie potrzeba. I przestajesz gonić.

Obrazek ze strony weheartit.com

17 komentarzy:

  1. Dziwnym zbiegiem okoliczności przeglądałam stronę pozytywnych myśli i potem trafiłam na Twój blog. Zacytuję więc jedną z maksym: szczęśliwi ludzie skupiają się na tym, co mają - nieszczęśliwi na ty, czego im brak.
    Co do żebraków, bezdomnych i tzw. biednych: trochę ich w życiu widziałam, nawet mam obok siebie i wierz mi, że często to ich wybór, nieudolność życiowa lub zwykłe lenistwo. Bo jak oceniać rodziny , w których nikt nie pracuje, a pojawiają się kolejne dzieci, mnożą się długi, a rodzice zamiast szukać pracy stoją w kolejce po zasiłek? Ale oni o dziwo czują się szczęśliwi...na zasadzie: jakoś to będzie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieniądze nie są w życiu tym, co jest najważniejsze, jednak nie można mówić, że nie łączą się ze szczęściem. Mają z nim wiele wspólnego, co sama udowodniłaś w tym poście.

    Zapraszam na nowy post! Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    Sprawdź też KONKURS u mnie!
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie to napisałaś, zgadzam się jak najbardziej ;)
    Obserwuję i liczę na to samo ;)
    http://carolineworld123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świat dąży do wzbogacenia, ludzie wpadają w wir pracy, aby móc tylko dać godne życie swoim dzieciom, zapominając zupełnie o nich. Dorośli pracują dla dzieci, a dzieci są pozostawione same sobie. Smutna życiowa rzeczywistość. Pieniądze są ważne, nie najważniejsze, ale na pewno umożliwiają spełnienie niektórych marzeń.
    /meainsolita.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzbogacają nasz doświadczenia, ludzie, inspiracje nie pieniądze! :)
    http://typical-writers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić :)

      Usuń
  6. Cudowny Blog *.*

    Coś czuję, że będę wpadała tu codziennie :3

    Wspólna Obserwacja ? :)

    http://believeinhimselfx33.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy blog, myślę, że będę tutaj wpadała często :)
    Zapraszam do mnie na nowy post oraz do obserwacji:
    www.killukitty.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę ciężki temat. Jeśli tak mam być szczery to pieniądze dają mi szczęście... Zbieranie pieniędzy daje mi szczęście. Możesz uważać że to płytkie ale cóż. Zbieram na szkołę, prawdopodobnie będę za rok mieszkał na stancji w nowym mieście cena ta wacha się od 300-390 zł... miesięcznie. Drogo. Chciałbym tam zamieszkać bo nowe otoczenie nowa szkoła, nowa możliwość rozwijania pasji. Nie chcę siedzieć ciągle na utrzymaniu rodziców bo sam wiem że oni naprawdę ciężko pracują na to abym miał co zjeść i się ubrać, Naprawdę współczuje rodzicom którzy nie mogą kupić swojemu dziecku ulubionej zabawki no bo nie mają za co... to jest dołujące. Nie wiem czy pieniądze dają czy nie dają. Dla mnie dają. Ale najpiękniejszego nie da się kupić za pieniądze. Przyjaźni i zaufania.
    Świetny blog obserwuje :)
    http://tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mądrze napisane ;)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Może i pieniądze same w sobie szczęścia nie dają, ale z pewnością ułatwiają życie. W końcu ludzie, którym brakuje pieniędzy też nie są zbyt szczęśliwi, bo mają powód do zmartwień.

    matrelsy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło się czytało :)
    blogbeznazwypenny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Może to racja, że pieniądze szczęścia nie dają, ale są koniecznie potrzebne, by nie popaść w nieszczęście. Wszystkie aspekty życia człowieka opierają się na pieniądzach. Domu nie kupisz, jedzenia też, dzieci nie wykształcisz. Bez pieniędzy możesz żyć w lepiance i żywic się runem, czyli powrót do praczasów. Wielkie pieniądze szczęścia nie dają, zgodzę się z takim postawieniem tezy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pieniadze co prawda nie dają nam szczescia na dłuższą metę ale teraz są one ważne dla ludzi

    Kliknij-Official Patty ! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Racja, za pieniądze nie kupisz miłości czy przyjaźni. Trzeba żyć tym co jest teraz, a nie martwić, się czy za 10 lat będzie się miało za co żyć...

    nowy post! zapraszam!
    MÓJ BLOG-KLIIK
    KANAŁ NA YT, dopiero zaczynam- KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  15. Wpadłam przypadkiem i nie żałuję. Co więcej, będę tu wpadać często... bardzo często :)
    Temat pieniędzy jest czywiście trudny i ciężki, dla niektórch wręć tabu, ale żyjemy w takich czasach, że większość osób ma marzenia, które po prostu są kosztowne. Choćby wycieczka, zwiedzanie, nowy rower. Są osoby, dla których to jest szczęście. Są jednak tacy dla których szczęście jest uczucie, miłością, bliskością, rodziną... i tak powinno być, ale żeby w tym świecie funkcjonować, trzeba patrzeć na to jak się ustawić, co zrobić, co kupić, bo samą miłością człowiek nie przeżyje, bo za miłość chleba nie kupi :D
    Pozdrawiam :D

    thenlord.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim zdaniem pieniądze nie są w życiu najważniejsze, ale obecnie bez pieniędzy trudno jest przeżyć.
    sajecka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń